Shopping security
Podchodziłem do albumu Mø jak pies do jeża. Wkurzała mnie nie sama muzyka, którą słyszałem w radiu, a bardziej promocja wytwórni. Serio, nie ma nic gorszego dla początkującej artystki od mówienia o jej muzie w tonie „coś dla fanów Rihanny lub Grimes”. Spoko, każdy ma jakieś inspiracje, ale sprzedawanie nowego „produktu” mówiąc, że brzmi jak ktoś znany od lat jest dość słabe. Jeśli chce posłuchać Rihanny, to nastawiam jej album, a nie szukam kopii.
Kiedy odpaliłem „No Mythologies To Follow” pierwszy raz byłem lekko zaskoczony, gdyż słuchało się tego przyjemnie. Faktycznie inspiracji wspomnianymi artystkami było sporo, ale były nam sprytnie podane. Spodziewałem się kogoś w stylu Duffy, której „Mercy” było kopią Amy i tak Duffy się zapisała w historii muzyki pop, przynajmniej dla mnie. Jeden hit, który brzmi jak numer innej znanej artystki, naprawdę super.
Mø starała się bardziej mieszać to czego sama słucha z własną artystyczną ścieżką. Weźmy pod lupę chociażby kawałek otwierający płytę. „Fire Rides” na początku brzmi niczym zaginiony numer Florence And The Machine, następnie przeradza się w synth popowy numer, z genialną przestrzenią i wokalami. Serio, takiej produkcji nie powstydziłaby się Roisin w czasach swojej największej świetności czy Yeah Yeah Yeahs z ery „It’s Blitz!”.
Kolejne numery fajnie balansowały miedzy synthowym graniem, a alternatywnym r’n’b. Oczywiście nie oznacza to, że Mø cały czas leci z tego typu brzmieniem. Mamy tutaj trochę nastrojowego grania, w którym słyszymy pewnie odwołania do twórczości Lany Del Rey, jak w „Dust Is Gone”, który jest jednym z najlepszych tracków na albumie czy „Never Wanna Go”. Wydaje mi się, że jednak jedna Lana na scenie popowej wystarczy i znacznie bardziej jej głos odpowiada mi w tych synthowych produkcjach.
Numery zebrane na „No Mythologies To Follow” są potwornie melodyjnie, ale nienachalne i paradoksalnie nie do końca radiowe. Chodzi o to, że jest to pop w który trzeba się wsłuchać, nie jest to płyta do słuchania w tle podczas smażenia kotletów.
Pomimo upływu dziesięciu lat jej debiut nadal brzmi dobrze i nadal jest jej najlepszym wydawnictwem. Nie jest to jakiś potężnie przełomowy album, którego rocznica jest wielkim świętem w muzyce pop, ale na bank jest to krążek, który warto przesłuchać i jednocześnie utwierdzić się w przekonaniu, że szefowie wielkich wytwórni nie zawsze wiedzą jak zareklamować danego artystę czy artystkę.
Producent odpowiedzialny: Sony Music Entertainment
Adres: PO BOX 510
Kod pocztowy: 33311
Miasto: Gütersloh
Kraj: Niemcy
Adres email: [email protected]
Ships within 48 hours · Estimated delivery Jun 23 - Jun 28
US$40
Get nowSign up to your membership to get coupons up to
15%
Get nowOpportunity to enjoy order discount up to 15% off
Top-Converting Item to Boost Your Average Order